Mieszkańcy w centrum uwagi. Październikowe zebranie Rady Osiedla

Wczorajsze zebranie Rady Osiedla skoncentrowało się głównie wokół spraw zgłaszanych przez mieszkańców. Podsumowano efekty dotychczasowych interwencji oraz wysłuchano kolejnych sygnałów. Poznaliśmy również priorytety w budżecie Rady na 2017 rok.

Przewodniczący Rady odczytał odpowiedź Wójta Gminy Ozorków w sprawach zgłaszanych przez radnych, często na wniosek mieszkańców. Większość z postulatów zostało przez Gminę lub za jej pośrednictwem zrealizowanych: oświetlenie ulicy Chopina trafiło do projektu budżetu Gminy na 2017 rok; właściciel baru „Pod brzozą” otrzymał ostrzegawcze pismo z Gminy w sprawie nadmiernego hałasu uciążliwego dla sąsiadów (konsekwencją może być odebranie koncesji na sprzedaż alkoholu); zgodnie z sugestiami mieszkańców przesunięty zostanie termin wiosennego wywozu śmieci wielkogabarytowych; usunięto zagrażające bezpieczeństwu drogowemu nasadzenia na skrzyżowaniu ulic Literackiej i Narutowicza; sprawa nielegalnego pozostawiania odpadów trafiła do Komendy Policji w Ozorkowie, a stamtąd do Sądu Rejonowego w Zgierzu. Ponadto Wójt wyraził zgodę na otwarcie placu targowego od ulicy Konopnickiej, ale nie zgodził się na zamknięcie przejazdu od strony ulicy Różanej – w efekcie powstanie możliwość przejazdu przez plac. Z tą ostatnią decyzją nie zgodzili się ani radni ani obecna na zebraniu mieszkanka ulicy Różanej, dlatego zdecydowano o ponownym, dokładniejszym przedstawieniu sprawy Wójtowi (wcześniej przedstawiona była na piśmie, a zdaniem radnego Jana Malewickiego skuteczniejsze będzie osobiste spotkanie w tej sprawie).

obraz-105

Sprawne procedowanie spraw zgłaszanych przez mieszkańców cieszy. Ale w miejsce tych załatwionych natychmiast pojawiają się kolejne. Wczoraj mieszkańcy zgłosili dwa problemy z ulicy Warszawskiej.

Pierwszy z nich to inwestycja przy ul. Warszawskiej 6, na działce znanej już mieszkańcom Sokolniki z bulwersującej wycinki ponad 40 starych sosen. Teraz zaniepokojenie wywołuje szybko postępująca budowa domu, który zdaje się być niezgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.  Zdaniem mieszkańców naruszone są przynajmniej 3 jego punkty: budynek zajmuje większą niż dopuszczalna powierzchnię działki (w Sokolnikach-Lesie może to być maksymalnie 15% powierzchni działki); przekracza dopuszczalną wysokość (zamiast dozwolonej zabudowy parterowej z użytkowym poddaszem są to dwie pełne kondygnacje z dodatkowym poddaszem nad częścią budynku); jest otoczony niedozwolonym ogrodzeniem (zamiast ażurowego pełny wysoki mur, z nielicznymi „przerwami”). A ponadto w żaden sposób nie wpisuje się okoliczny krajobraz i nie nawiązuje do istniejącej zabudowy. Dodatkowo niepokój mieszkańców budzi zainteresowanie inwestorów zakupem innych działek na ulicy Warszawskiej i w jej okolicach. Rodzi to spekulacje na temat zamiaru wybudowania w tej okolicy osiedla domków, zabudowy wielorodzinnej lub budynków pod działalność gospodarczą niezgodną z miejscowym planem przestrzennym. Przewodniczący Marcin Pyda znał tę sprawę i między innymi z myślą o niej zaprosił na spotkanie inspektora nadzoru budowlanego – niestety inspektor nie dotarł na zebranie. Radni zobowiązali się zgłosić sprawę do inspektoratu oraz poinformowali mieszkańców na temat możliwych form sprawdzenia legalności prowadzonej inwestycji. Redakcja również będzie monitorować tę sprawę.

Drugą uciążliwością, z którą mieszkańcy ulicy Warszawskiej się zmagają i to znacznie dłużej, bo już od kilku lat, to nielegalne składowisko odpadów na działce pod numerem 3. Teren szczelnie wypełniony jest rzeczami przywożonymi z okolicznych śmietników, również łódzkich. Ponieważ najwięcej jest tam starej odzieży, która pod wpływem deszczu gnije, w upalne dni sąsiedzi przeżywają gehennę. Dotychczasowe interwencje w gminie nie przyniosły rozwiązania tej sprawy, a nieudane próby podejmowane przez urzędników, zdaniem sąsiadów, tylko utwierdziły właścicieli w poczuciu bezkarności, co zaowocowało jeszcze szybszym przyrostem śmieci na działce. Mieszkańcy Warszawskiej zdają sobie sprawę, że prawdopodobnie za tymi działaniami kryje się choroba, spotęgowana podeszłym wiekiem właścicieli, dlatego potrzebują fachowej, zdecydowanej interwencji odpowiednich służ, ponieważ sami wyczerpali już wszystkie możliwości perswazji. Radni obiecali wystąpić w odpowiednim wnioskiem do Gminy oraz dowiedzieć się, jakie kroki podejmowali urzędnicy i dlaczego nie znalazły one finału w postaci rozwiązania problemu.

Interwencja w sprawie inwestycji przy ulicy Warszawskiej 6 wywołała wśród radnych dyskusję na temat adekwatności planu zagospodarowania przestrzennego po potrzeb rozwojowych miejscowości. Zdaniem radnego Marcina Pydy, jeśli Sokolniki mają się rozwijać, przyciągać nowych mieszkańców i wspierać rozwój biznesu, plan powinien dawać inwestorom większą wolność, ale przy jednoczesnym wzmocnieniu egzekucji zliberalizowanych przepisów. Zdaniem przewodniczącego „nieżyciowe” są zapisy o maksymalnie 15-procentowej zabudowie działki i o możliwości prowadzenia działalności gospodarczej jedynie na parterze domu mieszkalnego. Zdecydowanie sprzeciwił się temu głosowi radny Jan Malewicki, twierdząc, że plan nie narzuca inwestorom wielu ograniczeń, a te które wprowadza, są uzasadnione charakterem miejscowości lub warunkami klimatycznymi. Stwierdził, że jakakolwiek dyskusja na temat zmiany planu zagospodarowania powinna być poprzedzona refleksją na temat priorytetów i odpowiedzią na pytanie, czy rada chce chronić las czy poświęcić go dla innych celów. Zdaniem radnego, jeśli problemem jest egzekucja przepisów to nad nią należy pracować, a nie nad liberalizacją rozwiązań prawnych. W innym przypadku również łagodniejsze przepisy będą łamane, przez co unikatowy charakter miejscowości będzie znikał jeszcze szybciej. Pozostali radni nie odnieśli się do propozycji dyskusji nad zmianami w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Nasza redakcja jest natomiast żywo zainteresowana sprawą, którą uważamy za kluczową dla ochrony wartości przyrodniczej i kulturowej Sokolnik.

miejscowy-plan-zagospodarowania-przestrzennego

Zapytaliśmy również radnych, w jaki sposób planują rozdysponować środki z przyszłorocznego budżetu Rady (31 tys. zł). Na poprzednim spotkaniu Rady wobec braku kworum decyzje w tej sprawie nie zostały bowiem podjęte, a projekt budżetu miał być zgłoszony do Gminy do końca września. W odpowiedzi otrzymaliśmy pismo złożone w tej sprawie do Wójta. Wynika z niego, że środki te zostaną przeznaczone przede wszystkim na sfinansowanie zadań związanych z budową Parku Leśnego (zakup mapy do celów projektowych i zlecenie wykonania projektów aranżacji Parku – zarówno projektu krajobrazowego jak i technicznego). Jeśli jakieś środki pozostaną, będą mogły być wydane na: kontynuowanie akcji wyposażania sokolnickich ulic w ławki  (zamontowanie we wskazanych miejscach kolejnych 15-20 szt); wykonanie prac renowacyjnych obiektów sportowo-rekreacyjnych na terenie Parku Leśnego; realizację bieżących wniosków mieszkańców dotyczących drobnych napraw i udogodnień, a w ostatniej kolejności na zaprojektowanie i ewentualne wykonanie instalacji monitoringu wizyjnego wysokiej rozdzielczości na terenie miejscowości Sokolniki-Las. Ten ostatni punkt podzielił radnych, dlatego został wpisany jedynie warunkowo i jak twierdzi przewodniczący nie ma praktycznie żadnych szans na realizację.

Budżet-2016-09-po-radzie-osiedla

Na zakończenie zebrania radny Jan Malewicki ponowił apel o intensywniejszą pracę nad koncepcją zagospodarowania Parku Leśnego. Bez niej nie będzie możliwe zlecenie prac projektowych oraz staranie się o środki zewnętrzne na ten cel. Zdaniem radnego comiesięczne spotkania nie są wystarczającą formą aktywności radnych – prace koncepcyjne powinny jego zdaniem odbywać się w intensywniejszym trybie.

Obserwując brak kworum na wrześniowym spotkaniu Rady, a także wczorajszą frekwencję, postanowiliśmy poprosić przewodniczącego o udostępnienie list obecności na zebraniach. Wkrótce przedstawimy Państwu zestawienie obrazujące aktywność naszych przedstawicieli

Łoś na sokolnickich dróżkach

Dziś rano, około godziny dziewiątej, oczom wielu mieszkańców Sokolnik ukazał się… łoś. Do centrum nadszedł ulicą ks. Skorupki, następnie nie stwarzając jakiegokolwiek zagrożenia w ruchu drogowym!, przeszedł przez Jagiellońską i ruszył dalej ul. ks. Skorupki. Mimo że pracownicy i klienci sklepu wyszli obejrzeć niespodziewanego gościa, łoś nie zdecydował się na zakupy. Ruszył w kierunku ulicy Narutowicza, skąd z kolei skierował się na na 22-go lipca. Ta jedna z nielicznych w Sokolnikach asfaltowych ulic okazała się zbyt ruchliwa ruchliwa, co skłoniło łosia do skręcenia w Żwirki. Dodajmy, że przepisowo poruszał się poboczem. Dalej już nie towarzyszyliśmy zwierzakowi, bo i bez lokalnej prasy na karku mógł czuć się jak celebryta. Wszędzie witały go okrzyki zdumienia („Tato! Tato! Łoś! Łoś! To jest łoś!”) i nerwowe szukanie telefonów. Jedna rodzina zdecydowała się nawet na pościg samochodowy.

A  o to, skąd łoś mógł się wziąć w Sokolnikach, zapytaliśmy Jana Malewickiego, wieloletniego leśnika. Łoś potrafi wędrować dość daleko. Najbliższe stałe siedziby łosi, to las w Karsznicach (ok. 10km na północ od Sokolnik), albo las w okolicach Lućmierza (ok. 10 km na południe od Sokolnik). Tak więc, albo z północy, albo z południa. Mógł to być łoś z Lućmierza w odwiedzinach u przyjaciół w Karsznicach, albo odwrotnie – wyjaśnił nasz ekspert. Dodał również, że nie jest to pierwszy przypadek pojawienia się łosia w Sokolnikach: Pamiętam kilka, w tym jeden zakończony dla łosia tragicznie. W swoich dalekich wędrówkach łoś czasem na swojej drodze spotyka przeszkody, choćby takie jak ogrodzenia. W wtedy może pojawić się problem, bo nie zawsze potrafi je omijać. Najczęściej próbuje je sforsować, kalecząc się. Była taka historia w Sokolnikach, że łosiowi udało się udało się sforsować siatkę, ale nie mógł już wydostać się z ogrodzonej działki. Podobne rzeczy zdarzały się sarnom. Nawet szeroko otwierając bramę, bardzo trudno jest wyprowadzić przestraszone zwierzę na ulicę.

Miejmy nadzieję, że tym razem łosiowi udało się bez przeszkód trafić do przyjaciół z innego lasu.

dsc03845 dsc03842

Atramentowa w Sokolnikach

W sobotę 13 sierpnia w Sokolnikach odbył się koncert Stanisławy Celińskiej. Jan Malewicki, organizator wydarzenia, od grudnia zabiegał o przyjazd aktorki do Sokolnik. Aż w końcu udało się! Scena Kawiarni „40”zamieniła się w prawdziwą salę koncertową – artystce towarzyszył bowiem 8-osobowy skład muzyczny pod kierownictwem Macieja Muraszko (kompozytora, aranżera i inicjatora projektu), doskonale nagłośniony i nastrojowo oświetlony. Artyści zaprezentowali materiał z płyt „Atramentowa” i „Atramentowa… Suplement”. Publiczność przybyła nadzwyczaj tłumnie.

Powiedzieć „koncert” to powiedzieć za mało. Stanisława Celińska zaprezentowała się bowiem w wielu rolach – piosenkarki, aktorki, tancerki, „frontmenki” zespołu, gawędziarki. Na efekt muzyczny bardziej  pracowali instrumentaliści. Za to aktorka mistrzowsko budowała kontakt z publicznością, włączała widzów do rozmowy i wspólnej zabawy oraz tworzyła serdeczny, niemal rodzinny klimat na estradzie. Nawet przedstawienie muzyków – zwykle „rytualny” element koncertu – było wciągającą opowieścią, z dobrze zarysowanymi postaciami. Jak w każdym dobrym show było i do śmiechu i do płaczu, do ucha i do tańca. Otrzymane od babci prawdy życiowe w rodzaju Stasiunia, nigdy nie pokazuj całej dupy, tylko kawałek przeplatały się z refleksjami na temat starości i umierania, piosenki dancingowe (by nie rzec biesiadne) z „Wielką słotą”. Publiczność przyjęła artystkę z wielkim entuzjazmem, a ta odwdzięczyła się wyjątkowo długim koncertem z kilkoma bisami. A po występie podpisywała jeszcze płyty i rozmawiała z wszystkimi chętnymi. Wśród wychodzących z koncertu dało się słyszeć liczne głosy zachwytu nad naturalnością i ciepłem aktorki, nad doskonałą dykcją i swobodą sceniczną. Publiczność doceniła również wirtuozerię muzyków towarzyszących Stanisławie Celińskiej, którzy wyczarowali na scenie kilka niezwykłych momentów. Dzięki nim występ artystki był nie tylko popisem aktorskim, ale też porządną robotą muzyczną.

Poniżej galeria zdjęć z koncertu autorstwa Marcina Pydy-Żylińskiemu. Autorowi serdecznie dziękuję za udostępnienie fotografii i zgodę na ich publikację.

Fot. Marcin Pyda-Żyliński

Sierpniowe zebranie Rady Osiedla

2 sierpnia odbyło się kolejne wakacyjne zebranie Rady Osiedla. Podobnie jak w lipcu uczestniczyli w nim oprócz radnych przedstawiciele mieszkańców. Odczytano również wiadomości przekazane Radnym. Mimo wakacji lista tematów była zatem długa.

Wczorajsze spotkanie rozpoczęło się od odczytania listów skierowanych do Rady za pośrednictwem ogólnodostępnej skrzynki pocztowej zlokalizowanej w centrum Sokolnik. Z treści wynikało, że ich autorami byli zarówno stali mieszkańcy, jak i działkowicze. Radni przeanalizowali wszystkie zgłoszone w nich sugestie i problemy. Dotyczyły one m.in. skutków nieopróżniania lub nieprawidłowego opróżniania szamb przez niektórych mieszkańców; uciążliwości imprez organizowanych przez bar „Pod Brzozą”; wyrównania dziury na skrzyżowaniu ulic Narutowicza i Ozorkowskiej; zrekonstruowania kładki nadrzecznej; posprzątania i zreperowania urządzeń na placu zabaw oraz niezadowolenia z dotychczasowego sposobu segregacji śmieci i zmiany terminu wywozu śmieci wielkogabarytowych (z marca na maj). Radni ustalili, że odpowiedzi na zgłoszone sugestie zostaną umieszczone na tablicy ogłoszeń. A my przypominamy, że spotkania Rady są otwarte – każdy może na nie przyjść, uzyskać informacje lub zgłosić problem albo podzielić się pomysłem. Spotkania odbywają się w pierwszy wtorek miesiąca w świetlicy przy ul. Sokolnickiego (początek o godzinie 19.00).

Następnie głos oddano gościom, działkowiczom z ulicy Orlej, którzy przyszli z bardzo konkretną sugestią: by gałęzie nie były traktowane jak inne odpady zielone i nie było konieczności pakowania ich do worków. Wskazywali, że w Łodzi można je obwiązywać ekologicznym sznurkiem i w takiej postaci odbiera je firma zajmująca się segregacją odpadów. Przewodniczący Rady Gminy odpowiedział, że takie rozwiązanie było już analizowane – niestety firma obsługująca Gminę Ozorków nie wyraża na to zgody. Ale ta sugestia zostanie wzięta pod uwagę przy podpisywaniu przez Gminę kolejnej umowy na odbiór odpadów. A póki co gałęzie można odwozić do punktu Modlnej, w którym wykorzystuje się rębak do ich rozdrabniania. Sprawdzona zostanie również ewentualna możliwość przewożenia zebranych gałęzi z Sokolnik do Modlnej transportem gminnym. Mieszkanka z ulicy Orlej wskazała również na problem dziur na niektórych ulicach i stojącej w nich wody oraz zapytała, dlaczego w tym roku nie była użyta równiarka. Radni poinformowali, że ulice były wyrównywane po zimie, ale używanie w tym celu równiarki jest nieefektywną metodą. Po 2-3 tygodniach drogi powracają do poprzedniego albo nawet gorszego stanu. A dodatkowo po każdym użyciu równiarki odsłaniane są, często również niszczone bednarki, studzienki i inne elementy, które powinny być przykryte ziemią. Tworzące się w ten sposób koryta powodują zalewanie niektórych działek i inne niekorzystne zjawiska. Pan Jan Malewicki korzystając ze swojego doświadczenia zawodowego podzielił się wiedzą, jak powinna wyglądać prawidłowa i skuteczna naprawa dróg gruntowych – taka, której efekty utrzymują się przez 10-15 lat. Informacje te zostaną przekazane do Gminy.

Radni zdali również relację z wykonanych przez siebie zadań odnoszących się do poprzedniego spotkania:

  • w sprawie krzewów na rogu ulic Narutowicza i Literacka zasłaniających kierowcom widok i stwarzających zagrożenie Przewodniczący Rady Osiedla wysłał list do Wójta, ten zaś skierował sprawę zgodnie z właściwością do Starostwa (jest to bowiem skrzyżowanie drogi powiatowej z drogą gminną). Radni uznali jednak, że niezależnie od drogi formalnej powinien zostać podjęty kontakt z właścicielami posesji, przy której rosną krzewy i poproszenie ich o przycięcie posadzonej przez siebie roślinności;
  • w sprawie zgłaszanej na poprzednim spotkaniu przez mieszkankę Przewodniczący Rady Gminy spotkał się z nowym komendantem policji oraz nowym dzielnicowym. Przy okazji poruszony został temat łamania zakazu parkowania przy placu zabaw;
  • Przewodniczący Rady Gminy zreferował także postępy w przejmowaniu przez Gminę własności dróg w Sokolnikach oraz związane z tym wyzwania (np. trudności w inwentaryzacji dróg, które przebiegają w rzeczywistości inaczej niż w planach);
  • na boisku dokonano na 2 mkw próby utwardzenia glinką powierzchni – próba przebiegła pomyślnie, ale stwierdzono nierówności poziomów pomiędzy częściami boiska, więc jego powierzchnia przed stabilizacją wymaga wyrównania;
  • podsumowano skuteczność akcji informującej o zakazie stawiania śmieci koło pojemników (wywieszenie banerów, rozmowy z mieszkańcami) – zdaniem firmy wywożącej śmieci sytuacja w niewielkim stopniu poprawiła się; prawdopodobnie problem zostanie jednak rozwiązany w inny sposób: Gmina skłania się do zmiany systemu organizacji odbioru śmieci (przestawienie się na odbiór spod posesji);
  • radni zebrali też dotychczasowe pomysły na zagospodarowanie parku: ścieżka zdrowia, ławeczki, fontanna, tory do gry w mini-golfa, plac zabaw, skatepark oraz ustalili, że pogłębione prace koncepcyjne będą prowadzone w okresie zimowym (teraz bowiem i tak nie ma możliwości starania się o środki na realizację tej idei).

Radni postanowili też dalej monitorować sprawę bezpieczeństwa drogowego dzieci wychodzących z placu zabaw. Być może wskutek tych analiz zostanie wprowadzony zakaz zatrzymywania się również po drugiej stronie ulicy albo podjęte zostaną kroki w celu skuteczniejszej egzekucji zakazu już obowiązującego. Teraz  samochody parkujące „na zakazie” zasłaniają widoczność dzieciom, które przechodzą przez ulicę do samochodów rodziców prawidłowo zaparkowanych po drugiej stronie. Radni zainterweniują również w sprawie ograniczników prędkości, których standardowe rozmiary sprawiają, że spowalniacze są zupełnie nieskuteczne w przypadku samochodów o szerszym rozstawie osi. A to właśnie jadące z nadmierną prędkością ciężarówki, samochody dostawcze czy szambiarki powodują największe zagrożenie. Rozwiązaniem tego problemu mogłoby być użycie tzw. kapsli.

Na zakończenie spotkania Przewodniczący Rady Gminy poinformował, że tegoroczne dożynki gminne odbędą się 2 września w Solcy Wielkiej. Kolejne spotkanie Rady Osiedla odbędzie się natomiast 4 września.

 

Blisko ptaków. Grażyna Łobaszewska w Sokolnikach

Wczoraj w kawiarni „40” wystąpiła Grażyna Łobaszewska, jedna z ikon polskiej piosenki, znana m.in. z przebojów „Za szybą”, „Czas nas uczy pogody”, „Brzydcy”, „Gdybyś”. Charakterystyczny, najbardziej „czarny” polski głos przyciągnął liczną publiczność. Zapraszamy do przeczytania relacji z koncertu i pokoncertowej rozmowy.

Na widowni oprócz mieszkańców Sokolnik i letników zasiadła grupa Amerykanów odwiedzających Polskę z okazji Światowych Dni Młodzieży. Dlatego koncert rozpoczął się przywitaniem niecodziennych gości przez Jana Malewickiego, gospodarza sceny. Chwilę później na estradę wkroczyła Grażyna Łobaszewska z zespołem Ajagore w składzie: Sławomir Kornas – bas; Maciej Kortas – gitara; Michał Szczeblewski – perkusja.

DSC03427 DSC03425

Koncert rozpoczął się  od piosenek z nowszych płyt artystki: „Przepływamy”, „Prowincja jest piękna” i „Dziwny jest…”, by w kulminacyjnym momencie wybrzmiały wyczekiwane przez wszystkich evergreeny. Najpierw zabrzmieli „Brzydcy” w nieco zaskakującej aranżacji reggae, później „Za szybą”, a na końcu „Czas nas uczy pogody”. Oczywiście publiczność z entuzjazmem przyjęła niezapomniane przeboje – zwłaszcza „Czas nas uczy pogody” – ale bardzo żywiołowo reagowała również na energetyczne kawałki (jak choćby piosenkę Niemena „Płonie stodoła”) i „dżemowe” solówki instrumentalistów. W pewnym momencie jedna para poderwała się nawet do tańca. Na bis artyści zagrali „Pieją kury pieją” przypieczętowując w ten sposób raczej dynamiczny niż melancholijny klimat koncertu. Część publiczności żywiołowo domagała się ponownego wykonania „Czas  nas uczy pogody”. Ale zamiast ponownie na estradzie utwór ten zapewne wybrzmiał późnym wieczorem w niejednym sokolnickim domu.

Łob2DSC03450

Po koncercie artystka znalazła czas i siłę na rozmowy z mieszkańcami, pamiątkowe zdjęcia oraz autografy (m.in. dla Grega z Australii). Również mnie udało się zamienić kilka słów z wokalistką. Podeszłam do niej w chwili, kiedy wpisywała się do księgi pamiątkowej. Zdążyła napisać: „Tak blisko ptaków”. I to również tych niebieskich ptaków – powiedziała – Ja tu zobaczyłam niezwykłych ludzi. Kupę wolnych ludzi. Na przykład taką starszą panią, znaczy się w moim wieku – patrzyłam na nią i widziałam wolność, spokój wewnętrzny, radość. W rozmowie doszłyśmy do wniosku, że dusza nie ma wieku, czego najlepszym przykładem jest sama Grażyna Łobaszewska – pełna energii, intensywnie koncertująca, nagrywająca kolejne płyty, pracująca z młodymi muzykami. Dusza nie wie, ile ma lat. Bo co by dla mojej duszy znaczyło, że jestem po sześćdziesiątce? Dla duszy wiek to absurd. Czerpię z tego, co jest. Świeci słońce, to się opalam. Jest jedzenie, to jem. Nie kombinuję. Jestem szczęśliwa, bo mam dość małe wymagania. Proszę spojrzeć na ten pierścionek. Jest piękny, prawda? Gdyby był z brylantów, kosztowałby bardzo drogo. Ale jest ze szkła. A jak pięknie blikuje! I mnie to wystarczy. Przecież do grobu go nie wezmę, więc nie ma sensu tracić czasu i energii na zbieranie gadżetów. Ale do tego się dojrzewa wraz z nabywaniem poczucia przemijania.

Sceniczną energię artystka czerpie z naturalnej miłości do muzyki. Śpiewanie od zawsze było dla niej jak oddychanie: Nie musiałam sobie mówić, że będę śpiewała. Ja po prostu śpiewałam. Poza estradą energii szuka w celebrowaniu życia. Nie jestem osobą spieszącą się. Ale nienawidzę się spóźniać, bo to dla mnie również forma celebracji. Celebracji człowieka. Chcę być traktowana godnie i tak też innych traktuję. Zawsze znajduję czas na śniadanie. Na odpoczynek. Na wybawienie się. Na niespieszne jedzenie. Lubię dużo przystaweczek, żeby było kolorowo, różnorodnie. I przede wszystkim z ludźmi – nie spiesząc się, rozmawiając. Tak żyję. Nie jestem osobą zabieganą.

Na pytanie, jak godzi to niezabieganie z intensywnym koncertowaniem piosenkarka odpowiedziała, że to kwestia ułatwiania sobie życia: kiedyś robiłam wiele rzeczy sama, sama na przykład dojeżdżałam na koncerty, a teraz podjeżdżam do kapeli, wsiadam i odpoczywam, ale też jestem z nimi. Z muzykami, z którymi gra stara się też spędzać czas prywatnie: Ważne jest dla mnie, żeby się spotykać nie tylko na próbach. Bycie ze sobą poza sceną to też celebracja, celebracja zespołu. Wtedy ta energia się nie kończy, wtedy również bycie na scenie nie jest pozorem życia, ale życiem. My żyjemy z dnia na dzień, jesteśmy tu i teraz. Dzisiaj przyszli tacy ludzie, dzisiaj ci ludzie się uśmiechają, dzisiaj jesteśmy wśród tych drzew.

Właściwie każde pytanie prowadziło nas do tego samego punktu. Do tego, że miejsca, twórczość, życie to ludzie. Dla mnie to ludzie tworzą magię. Magię życia, magię miejsca. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale ja w to nie wierzę. Czasem zabraknie jednego człowieka i wszystko wokół się zmienia, bo okazuje się, że to on był osią jakiegoś świata. To wokół niego, jego aury inni się zbierali. Nie każdy jest iskrą, która zapala innych. Ja miałam taką osobę wśród swoich bliskich, i nie była to mama czy babcia, tylko ciocia. To przy jej stole, w ciasnym mieszkanku spotykała się cała rodzina. I kiedy takiej osoby zabraknie, pozostaje pustka, której nie da się niczym wypełnić. Bądźmy więc uważni na tę magię, na ludzi wokół nas, bądźmy iskrami.

Łob3

Kiedy się pożegnałyśmy, piosenkarka wróciła do wpisywania się do książki. Na co dzień pracuję w instytucji kultury, więc widziałam dziesiątki artystów dokonujących takich wpisów. A jednak ten widok mnie poruszył. Zobaczyłam pełne oddanie.  Tej czynności. Tej chwili. I przede wszystkim nam, którzy przyszliśmy tego wieczoru posłuchać Grażyny Łobaszewskiej.

Marzena Wiśniak