KOSZTOWNA SAMOWOLA BYŁEGO WÓJTA

1

Samowola budowlana poprzedniego wójta może kosztować Gminę nawet kilkaset tysięcy złotych. O co tu chodzi i jak do tego doszło?

W roku 2014 wzdłuż ulicy Ozorkowskiej w Sokolnikach Lesie oraz na odcinku drogi gminnej z Sokolnik Lasu do ul. Podleśnej w Ozorkowie na polecenie poprzedniego wójta Gminy Ozorków Władysława Sobolewskiego zostały zrealizowane dwie inwestycje: wzdłuż ul. Ozorkowskiej zmodernizowany został chodnik, a wzdłuż drogi gminnej pojawił się pas kostki, w odbiorze użytkowników stanowiący chodnik lub ścieżkę rowerową. Wydawałoby się, że wszystko jest w porządku. Cóż bowiem złego w modernizacji chodnika i budowie ścieżki? Niestety do tego pozytywnego obrazka należy dodać jeszcze trzeci element – osobowość byłego wójta, który „samorząd”, jak wielokrotnie potwierdzał, rozumiał, jako „sam tu rządzę”. Taki stosunek pana Sobolewskiego do przepisów prawa i zasad demokracji spowodował konsekwencje, z którymi musi się uporać obecny wójt Tomasz Komorowski i obecna Rada Gminy.

Na czym polega problem?

Otóż wzdłuż ul. Ozorkowskiej od wielu lat leżał sobie chodnik z trzech płyt chodnikowych o łącznej szerokości 1,5 metra. Półtora metra to minimalna szerokość przepisowa, zgodna z rozporządzeniem Ministra Transportu. „Modernizacja chodnika”, którą zlecił ówczesny wójt Władysław Sobolewski, polegała na usunięciu płyt chodnikowych i w ich miejsce ułożeniu kostki betonowej,

3

  ale do szerokości jedynie… 1 metra. Nie dość, że taka szerokość jest niezgodna z przepisami, to na dodatek prace te    zostały zrealizowane z naruszeniem prawa, gdyż ówczesny wójt Sobolewski nie zatroszczył się nawet o zwykłe        zgłoszenie budowlane, nie mówiąc o jakichkolwiek opracowaniach technicznych. Po prostu cała inwestycja została      zrealizowana „na gębę”. Mimo zastrzeżeń zgłaszanych przez mieszkańców Sokolnik Lasu, mimo artykułów ukazujących  się w „Echu Sokolnik”, mimo wielu pism kierowanych w tej sprawie do Urzędu Gminy, wójt nie nakazał przerwania  prac i zmiany parametrów. Zwężenie chodnika tłumaczył tym, że przy ul. Ozorkowskiej zlikwidowana została poczta,  więc ruch pieszy zmalał (!). To, że w tym czasie przy tej samej ulicy powstał Plac Zabaw i Rekreacji odwiedzany  dziennie przez setki, a nawet tysiące osób, nie miało dla wójta znaczenia. Nie miało także znaczenia to, że chodnik o  szerokości 1 metra, jest chodnikiem niefunkcjonalnym. Nie można poruszać się nim idąc obok siebie, a absolutnym nieprawdopodobieństwem jest minięcie się dwóch dziecięcych wózków poruszających się z przeciwnych stron. Te wszystkie uwagi i zastrzeżenia były zgłaszane panu Sobolewskiemu, ale on pozostał niewzruszony i wszelkie uwagi w tej sprawie traktował jako „atak na urząd” (cyt. z jednego z pism). Na nowego wójta Tomasza Komorowskiego spada dziś obowiązek znalezienia pieniędzy na poszerzenie chodnika do przepisowych wymiarów. Decyzja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego nie pozostawia w tej kwestii żadnych wątpliwości.

2

Podobnie wygląda sprawa „ścieżko – chodnika” do Ozorkowa, choć w tym przypadku i koszty były znacznie większe i znacznie   poważniejsze konsekwencje. Mimo alarmujących protestów mieszkańców, mimo negatywnej oceny jednego z najwybitniejszych   polskich specjalistów w zakresie konstrukcji drogowych prof. Andrzeja Zalewskiego, który specjalnie w tej sprawie odwiedził   Sokolniki, mimo wniosków składanych przez mieszkańców do Regionalnej Izby Obrachunkowej, Starostwa Powiatowego, Komisji   Ruchu Drogowego i innych instytucji, mimo artykułu w „Echu Sokolnik” opisującego możliwe groźne konsekwencje tej inwestycji,   ówczesny wójt Sobolewski dopiął swego i pas kostki wzdłuż drogi gminnej Sokolniki-Ozorków został ułożony. W trzy tygodnie po   zakończeniu prac doszło do wypadku, w którym dwie osoby straciły życie.

I znów można byłoby sobie zadać pytanie: co złego jest w ścieżce rowerowej, która może jest trochę za wąska, ale w końcu jest?! A,   kiedy jej nie było, było przecież gorzej. Otóż i tak, i nie. Gdyby konstrukcja z kostki była ścieżką rowerową lub chodnikiem, można   byłoby ewentualnie mieć zastrzeżenia do jej szerokości. Podobnie, jak w przypadku chodnika w Sokolnikach Lesie, szerokość tego   pasa kostki wynosi bowiem zaledwie 1 metr. Ale nie na tym polega podstawowy problem. Fundamentalne i groźne jest bowiem to,   że ów pas kostki ani chodnikiem, ani ścieżką rowerową nie jest. Jest natomiast, zgodnie z dokumentacją,… poszerzeniem pasa   jezdni! Były wójt poszedł bowiem „na skróty” i zamiast sporządzić właściwą dokumentację budowlaną i uzyskać stosowne pozwolenia, udał, że poszerza pas jezdni, de facto budując coś, co w żadnym przypadku poszerzeniem pasa jezdni nie jest. I na tym polega prawdziwa groza tej sytuacji.

4

  Gdybyśmy spytali dowolną ilość użytkowników pasa kostki z Sokolnik Lasu do Helenowa, poruszających się pieszo,     rowerami, pchających dziecięce wózki i biegających dla treningu: czym jest owa wstęga ułożona z betonowych               elementów, z całą pewnością zdecydowana większość odpowie, że to ścieżka rowerowa lub chodnik. Część nie będzie   miała zdania. Tylko jedna, dwie, najwyżej kilka osób, które znają temat z wcześniejszych publikacji, odpowie, że to       poszerzenie jezdni. Zapewne jednak nikt nie zauważy płynących z tego faktu konsekwencji. A jakie to są                         konsekwencje? Otóż takie, że WSZYSCY, którzy tą niby-ścieżką jadą rowerami z Sokolnik Lasu do Ozorkowa (lewą  stroną drogi), poruszają się niezgodnie z przepisami, bowiem jadą POD PRĄD. Podobnie wszyscy piesi idący z  Ozorkowa do Sokolnik Lasu także poruszają się pod prąd, bo pieszy powinien iść LEWĄ stroną jezdni, a „ścieżka”      jest  po stronie przeciwnej. To nie koniec. Jak wiadomo, pas kostki ma zaledwie 1 metr szerokości. Na tak wąskiej  ścieżynce nie są w stanie minąć się dwaj rowerzyści ani dwie grupy pieszych. Dlatego ktoś musi ustąpić i zejść z kostki. Nie da się jednak zejść do lasu, bo tam jest rów. Ustępując, trzeba zejść na asfalt. A po asfalcie pędzą samochody i rowerzysta bądź pieszy wpada wprost pod ich koła!

Wielokrotnie doszło juz do sytuacji, w których ułamki sekund i centymetry dzieliły uczestników ruchu drogowego na tym odcinku od wielkiej tragedii. Jest wyłącznie kwestią czasu, kiedy do takiej tragedii dojdzie. Wtedy jednak będzie za późno na korekty. Wkroczy policja i prokuratura i nie będzie przysłowiowego „zmiłuj”. Odpowiedzą i ci, którzy dopuścili do powstania tej kuriozalnej konstrukcji i ci, którzy pozwolili na jej dalsze użytkowanie.

Dlatego w interesie użytkowników i urzędników należy jak najszybciej zlikwidować zagrożenie. Najprostszą metodą byłoby usunięcie kostki i wyrównanie pobocza. Ale szkoda pieniędzy. Zarówno tych wydanych bez sensu przez p. Sobolewskiego na budowę tego kuriozum i tych współczesnych na usunięcie zagrożenia. Co zatem robić? Można zabrać kostkę i zastąpić ją asfaltem (tak należało zrobić na samym początku, ale pan Sobolewski nie miał zwyczaju słuchać dobrych rad). To będzie kosztowało, ale umożliwi wydzielenie po obu stronach jezdni dwóch wąskich pasków utwardzonego pobocza dla ruchu pieszego i rowerowego. Będzie z pewnością bezpieczniej niż dziś. Jest też druga metoda – należy poszerzyć pas kostki o przynajmniej 1,5 – 2 metry. Taki pas mógłby być bezpiecznie użytkowany zarówno przez pieszych, jak i rowerzystów, którzy nie byliby narażeni na kolizję z samochodami. Problemem są znaczne koszty i kwestia własności przyległych gruntów należących do miasta Ozorków, Starostwa i Lasów Państwowych. Należy jednak mieć nadzieję, że rozumiejąc potrzebę jak najszybszych decyzji w tej sprawie, wszystkie te instytucje będą w stanie podjąć skuteczną współpracę. Czasu w każdym razie jest niewiele. Każdy dzień przynosi nowe zagrożenia i w każdej chwili może dojść do tragedii, która będzie kosztowała życie niewinnych ludzi.

Marcin Pyda-Żyliński

przewodniczący Rady Osiedla Sokolniki – Las

5

PS. Mamy za sobą pierwszy śmiertelny wypadek. Rozpędzony samochód zjechał na przeciwległy pas ruchu i uderzył w drzewo. Kierowca i pasażer stracili życie. Ktoś powie – alkohol, ktoś powie – nadmierna prędkość. To wszystko prawda, ale przed ułożeniem pasa kostki, w miejscu wypadku było pobocze, rów, nasyp i dopiero potem drzewa. Kostka zlikwidowała wszystkie te bariery i drzewo okazało się pierwszym, na co natrafiło rozpędzone auto. Ponieważ i opracowanie eksperta i decyzja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego jednoznacznie wykazują niezgodność opisanej inwestycji z przepisami zarówno były wójt Władysław Sobolewski jak i gminni urzędnicy odpowiedzialni za dopuszczenie niby-ścieżki do użytkowania poniosą zapewne bardzo poważne konsekwencje. I będą to konsekwencje nie tylko administracyjne, ale i karne, ze względu na spowodowanie zagrożenia dla zdrowia i życia użytkowników. Najprawdopodobniej w tej sytuacji z roszczeniami wystąpią także rodziny ofiar. Ciemne chmury zaczynają się gromadzić nad głowami tych, którym wydawało się, że gmina to ich prywatny folwark, a mieszkańcy to pozbawieni praw poddani.

6 komentarzy do “KOSZTOWNA SAMOWOLA BYŁEGO WÓJTA”

  1. Powyższa sprawa pokazuje, jakie skutki może nieść wieloletnie wójtowanie. Po pierwsze przy inwestycjach tzw. chodzenie na skróty. Zarówno Wójt jak i odpowiedzialni urzędnicy powinni przemyśleć co chcą w danym miejscu zrobić. Po drugie czy tymi gruntami gmina dysponuje. Istnieje potwierdzona obawa, że grunt na ścieżynko chodniczku w miejscowości Sokolniki nie dość, że nie jest własnością Gminy Ozorków, to również nie ma uregulowanego stanu prawnego ( działka 1091/1). Pytanie trzecie jeżeli nie ma uregulowanego stanu prawnego, to co w oświadczeniu wskazał były wójt składając zgłoszenie o poszerzeniu jezdni o prawie do dysponowania w/w działką. Otóż co do tej działki wskazał, iż ma umowę użyczenia. Jeśli grunt nie ma uregulowanego stanu prawnego, to z kim zawarł tę umowę. Ze Starostą Powiatowym. Starostwo przyjęło zgłoszenie dotyczące tej inwestycji. Po zgłoszeniu tej inwestycji w Starostwie pracownik Wydziału budownictwa pozostawał w swojego rodzaju klinczu. Starosta użyczył gruntu, który nie miał uregulowanego stanu prawnego. Który z pracowników powie szefowi, że inwestycja zostanie zablokowana przez taka drobnostkę, zwłaszcza jak zgłoszenie sporządzała ówczesna radna powiatowa, wybrana z listy ugrupowania, z którego pochodził użyczający gruntu Starosta. Ciekawe dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na pozostawanie organu tj. Starostwa Powiatowego w konflikcie interesów i organ się nie wyłączył w sprawie tego zgłoszenia. Odnośnie tego metrowego chodniczka w Sokolnikach to mamy kolejny absurd, w zgłoszeniu widnieje poszerzenie drogi gminnej. Uważny obserwator aktualnego stanu dokona niezwykłego odkrycia, iż rzeczony chodniczek jest poszerzeniem jezdni, a w okolicy skrzyżowania z ulica Narutowicza stara jezdnia i nowe kostkowe poszerzenie przedzielone jest pasem kilkumetrowym zakrzaczeń i zadrzewień. Może inwestorowi, który z publicznych pieniędzy ufundował wszystkim to cudo, należałoby ufundować nagrodę typu Złota kielnia, przejrzysty krawężnik czy tytan drogownictwa za wprowadzenie tak nowoczesnego rozwiązania w dziedzinie inwestycji drogowych. W materiałach prasowych krążą wypowiedzi ówczesnego wójta, że sprawą nadzór budowlany się zajął rok po zakończeniu inwestycji. To dlaczego ówczesny wójt już w październiku otrzymał pismo inspektora wzywające do przywrócenia wskazanej inwestycji drogowej do stanu zgodnego z prawem. Dlaczego na czerwcowej sesji Rady Gminy autor w/w materiału prasowego był odsądzany od czci i wiary? Chciał poprawić bezpieczeństwo na wspomnianej drodze, ponieważ ufundowany przez poprzedniego wójta obecny stan drogi zagraża życiu i zdrowiu ich użytkowników. Czy dla niektórych radnych na sercu nie powinno leżeć dobro i bezpieczeństwo użytkowników drogi, a nie mitologizowanie zasług poprzedniego Wójta? Człowieka poznaje się między innymi po tym, czy potrafi się przyznać do błędu, nawet horrendalnie kosztownego. To nie umniejsza innych jego dokonań, o ile jakieś były.

  2. Temat szcztcznie nagłośniony przez obecne struktury..co innego że trzeba było szerszą drogę zrobić z poboczami ale w Polsce władza myśli dopiero po fakcie:D
    Trzeba było nie nagłaśniać i nie wzywać profesurów :D to może by uszło :D;)
    Zresztą czy dla byłego czy obecnego pieniądze nasze podatników -publiczne są niczyje uchwałą Rady Gminy i tak rośnie wszystko,wszystkie opłaty,jeszcze się nie zdarzyło by coś się obniżyło odkąd sięgam pamięcią a długo trzeba by było sięgać….
    Jak to Napoleon zwykł powiadać głupota w polityce nie przeszkadza a wręcz pomaga:D a w tej lokalnej to już:D
    Zresztą żle poprzedni wójt zrobił że „podlizał się” przyszłym wyborcom:P
    Zresztą wogóle innych problemów nie ma tylko chodniki czy ścieżki rowerowe w tak bidnym państwie jak Polska z takim bezrobociem!!!
    Szwajcarii nie stać na scieżki rowerowe,kostki brukowe,klinkiery…A wy tu towarzysze ścieżki rowerowe,chodniki,bobry,place zabaw,ławki w opowiednim stylu,co wy towarzysze po jakiej to linii towarzysze!:D:D:D

  3. Za 4 lata Komorowski też będzie niedobry. Rada osiedla i obecny wójt póki co próbują zrobić wszystko aby poprzedniego wójta sponiewierać, lecz nie wiedzą ile zrobił dobrego dla gminy. Panowie zamiast siać ferment weźcie się do prawdziwej pracy i coś zróbcie dla mieszkańców, bo póki co to tylko potraficie krytykować poprzednią władze. Robicie wielki szum wokół siebie, jacy jesteście wspaniali, ale jakoś efektów nie widać poza jakimiś badziewnymi ławkami nad stawem. Proponuje zająć się bezpieczeństwem mieszkańców poprzez utworzenie większej ilości progów spowalniających i to nie takich jak na ulicy ozorkowskiej gdzie motocykliści z prędkością 150km/h przejeżdżają środkiem, tylko proponuje zrobić próg na całej szerokości ulicy. Zauważyliście że poprzednik zrobił za wąski chodnik, ale swoich błędów już nie widzicie albo nie chcecie ich zauważyć. Następny problem to konie, załatwiające się na ulicach Sokolnik. Ostatnio byłam świadkiem jak w samo południe kilka osób na koniach weszło plażą do stawu, po wyjściu na plaży koń się załatwił, a opiekun stwierdził że nic się nie stało bo to nie jest kąpielisko bo są znaki zakazu kąpieli i on nie widzi nic w tym złego że jego koń za przeproszeniem się „zesrał” a małe dzieci bawią się w piaski. Reasumując proponuję coś zrobić i dopiero się chwalić, a nie jak to przyjedliście metodę robienia szumu z niczego. Wiec do roboty Panowie i Panie z Rady Osiedla

  4. Poprzedni wójt umarzał duże kwoty podatku dla upadającego Kółka Rolniczego, którego prezesem i zarazem pracownikiem był ojciec obecnego wójta. Poprzedni wójt o czym sam mówił na spotkaniach dobrze znał się z ojcem obecnego wójta i dlatego pomógł obecnemu wójtowi w znalezieniu dobrej pracy w OPK. Niestety obecny wójt zapomniał o tym, skupił się na wytykaniu błędów poprzednika, oczywiście robi to nie swoimi rękoma bo to źle wygląda. Swoją kadencję rozpoczął od podziękowań tym co pomagali mu w kampanii i zatrudnił sobie doradcę, dawnego przewodniczącego rady, który za swej kadencji z poprzednim wójtem niezłe jaja wyprawiali. Niedługo doradca będzie zastępcą, obaj zupełnie nieprzygotowani do zarządzania samorządem. Wytykają, chodnik itd. a sami poza wstawieniem kilku drewnianych tablic i kilku drewnianych ławek nic nie pokazali.
    Nie trzeba zapominać, że już zafundowali nam podwyżkę za wywóz odpadów, nowe palmtopy dla radnych a sobie sowite wynagrodzenia.
    My wyborcy zostaliśmy oszukani dobrze skrojonym garniturem, ulotkami, pięknymi słowami, gestami a tak naprawdę zostało to nieźle wyreżyserowane oby tylko ktoś nowy z zewnątrz nie wszedł i zbytnio nie chciał posprzątać.

  5. Tak, ten wójt jedyne co potrafi to wytykać błędy poprzednika, a sam nie potrafi podjąć żadnej decyzji. Żenada, nie wiem po co tacy ludzie kandydują na takie stanowiska, niech zobaczy jaki syf na ulicach jest w Ozorkowie, ile śmieci leży, a dopiero później się weźmie za wytykanie błędów innych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *