Atramentowa w Sokolnikach

W sobotę 13 sierpnia w Sokolnikach odbył się koncert Stanisławy Celińskiej. Jan Malewicki, organizator wydarzenia, od grudnia zabiegał o przyjazd aktorki do Sokolnik. Aż w końcu udało się! Scena Kawiarni „40”zamieniła się w prawdziwą salę koncertową – artystce towarzyszył bowiem 8-osobowy skład muzyczny pod kierownictwem Macieja Muraszko (kompozytora, aranżera i inicjatora projektu), doskonale nagłośniony i nastrojowo oświetlony. Artyści zaprezentowali materiał z płyt „Atramentowa” i „Atramentowa… Suplement”. Publiczność przybyła nadzwyczaj tłumnie.

Powiedzieć „koncert” to powiedzieć za mało. Stanisława Celińska zaprezentowała się bowiem w wielu rolach – piosenkarki, aktorki, tancerki, „frontmenki” zespołu, gawędziarki. Na efekt muzyczny bardziej  pracowali instrumentaliści. Za to aktorka mistrzowsko budowała kontakt z publicznością, włączała widzów do rozmowy i wspólnej zabawy oraz tworzyła serdeczny, niemal rodzinny klimat na estradzie. Nawet przedstawienie muzyków – zwykle „rytualny” element koncertu – było wciągającą opowieścią, z dobrze zarysowanymi postaciami. Jak w każdym dobrym show było i do śmiechu i do płaczu, do ucha i do tańca. Otrzymane od babci prawdy życiowe w rodzaju Stasiunia, nigdy nie pokazuj całej dupy, tylko kawałek przeplatały się z refleksjami na temat starości i umierania, piosenki dancingowe (by nie rzec biesiadne) z „Wielką słotą”. Publiczność przyjęła artystkę z wielkim entuzjazmem, a ta odwdzięczyła się wyjątkowo długim koncertem z kilkoma bisami. A po występie podpisywała jeszcze płyty i rozmawiała z wszystkimi chętnymi. Wśród wychodzących z koncertu dało się słyszeć liczne głosy zachwytu nad naturalnością i ciepłem aktorki, nad doskonałą dykcją i swobodą sceniczną. Publiczność doceniła również wirtuozerię muzyków towarzyszących Stanisławie Celińskiej, którzy wyczarowali na scenie kilka niezwykłych momentów. Dzięki nim występ artystki był nie tylko popisem aktorskim, ale też porządną robotą muzyczną.

Poniżej galeria zdjęć z koncertu autorstwa Marcina Pydy-Żylińskiemu. Autorowi serdecznie dziękuję za udostępnienie fotografii i zgodę na ich publikację.

Fot. Marcin Pyda-Żyliński

To nie był koncert kameralny…

XXIV Muzyczne Lato w Sokolnikach dodało nową wartość tym spotkaniom. W ubiegłą niedzielę nie było koncertu. Myślę, że tym razem do historii Sokolnik przejdzie filozoficzna uczta, jaką zapewnił nam Józef Broda – multiinstrumentalista, budowniczy instrumentów ludowych, popularyzator muzyki tradycyjnej, a wreszcie filozof i zaklinacz dzieci.

 

Po bogatych biografiach sopranistki Marii Mitrosz, harfistki Doroty Szyszkowskiej – Janiak i Józefa Brody spodziewałam się tradycyjnego koncertu o tajemniczej nazwie DUO AMORE. Zapowiadało się na połączenie muzyki ludowej z muzyką poważną. Zastanawiałam się jak to będzie? Sopranistka, harfistka i Józef Broda? Koncert – opowieść zaczęła się od trąby pasterskiej, a ponieważ dzieci dawały o sobie znać dość wyraźnie, również od teatru. Józef Broda włączył małych melomanów w filozoficzną podróż dzięki historii o „rozumieniu ciszy”, którą zwierzęta leśne ponoć mu opowiedziały. Do końca koncertu dzieci rzeczywiście ciszę zrozumiały. Gdyby tylko takie umiejętności posiadać…

 

Później opowieść toczyła się dalej – o człowieku, o życiu, o przemijaniu, o tym, co dobre, a co złe. Muzyka była w tle. Stanowiła jedynie ilustrację, przerywnik. Słuchacze tego niezwykłego wykładu zdawali się chłonąć każde słowo. Przejmowali tę pozytywną energię, płynącą z ust Pana Józefa i oddawali ją w postaci gromkich oklasków, nawet po grze na listku. Wiele strun zostało poruszonych i to nie tylko tych muzycznych. Proste i trudne za razem jest przesłanie o miłości do samego siebie, o dawaniu jej innym, o szacunku do dzieci, aby zamiast nakazów i zakazów było zrozumienie i prowadzenie ich przez życie z mądrością. Wreszcie o tym, że życie może pachnieć chlebem…

 

Ciekawe jest też popularyzowanie przez Pana Józefa języka staropolskiego – słów i sformułowań, które dawno już wyszły z użycia. Nic dziwnego – jest pedagogiem i wykładowcą licznych warsztatów dla dzieci i dorosłych. Dzięki swym umiejętnością nawiązywania kontaktu z publicznością, prowadzi w Polsce i za granicą wiele festiwali związanych z folklorem jak Tydzień Kultury Beskidzkiej. Na podstawie warsztatów, które prowadzi powstało ponad 20 filmów dokumentalnych. Oprócz licznych nagród jakie otrzymał(np. na Festiwalu Telewizji „Arana Pawa” w Budapeszcie, „Czerwonej Róży”, złotej i srebrnej jodły na festiwalach harcerskich w Kielcach, nagrody Kolberga i Chałasińskiego), jest także laureatem Srebrnego Medalu „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Oprócz miniatur muzycznych, które tworzy i łączenia muzyki poważnej z ludową, jest twórcą instrumentów ludowych, tj. trombity, gajdy, okaryny, piszczałki, drumle, cymbały leśne i inne.