Dzikie wysypisko

Przeciętny człowiek wytwarza rocznie około 320 kg śmieci różnej maści. Leśnicy rocznie usuwają z lasów odpady, z których z powodzeniem można zbudować drugi Pałac Kultury i Nauki. Pytanie brzmi: Czy taki pałac chcemy mieć w Sokolnikach?

Zaskakujące jest to, że mimo dość gęsto rozsianych śmietników, pojemników do sortowania odpadów w strategicznych miejscach Sokolnik i zadbanej zieleni, znajdują się jeszcze tacy, którzy nie wiedzą, że śmieci wyrzuca się zwyczajnie do KOSZA. Wzdłuż ulicy Polnej nie da się przejść ot tak, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się na poboczu i w głębi otaczającego drogę lasu. Znajdziemy tam zderzak od samochodu, toaletę(chyba postawiona w razie potrzeby w trakcie długiego spaceru), butelki, plastikowe pudełka, foliówki, gdyby komuś zabrakło na zakupy. Jedynym mankamentem, oprócz oryginalnego wystroju ścieżki, jest fakt, że popularna „jednorazówka” rozkłada się zaledwie 100 – 120, butelka plastikowa 500 – 1000, a buteleczka po „szczeniaczku” kilka tysięcy lat!

W tym czasie nieprzygotowana na związki chemiczne gleba wchłania niszczące ekosystem leśny substancje, skażając nie tylko najbliższe drzewa i rośliny, ale także wody powierzchniowe i podziemne. Jeśli więc ktoś myśli, że wywiózł śmieci do lasu i pozbył się problemu – jest w błędzie. Te śmieci wrócą do niego, kiedy będzie chciał zrobić sobie herbatę. Substancje, które gromadzą się i mnożą na dzikich wysypiskach są oczywiście rakotwórcze. Pewnie nieistotne dla śmiecących jest to, że przez nich giną zwierzaki, które zwyczajnie połykają folię pozostawioną w takich miejscach. Dochodzi też do okaleczeń psów, kotów, wiewiórek, saren, lisów etc. W trakcie rozkładu wydziela się zapach, który ochoczo przyciąga stworzenia roznoszące choroby, tj. szczury, komary i muchy. One także powrócą wkrótce do śmiecących z trującym ładunkiem.

Polna jest ulicą ukrytą między Kanią Górą a Sokolnikami, gdzie siły sprzątające docierają raz na jakiś czas i stąd jawność tego zjawiska. To, co pozostaje po weekendzie na ulicach też często woła o pomstę do nieba i tylko regularne czyszczenie głównych ulic, okolic ronda i rynku sprawia wrażenie, że nie ma problemu. Być może potrzeba więcej mini – banerów tj. te, które wiszą wzdłuż Jagiellońskiej.