Sokolniki w starej fotografii

Z okazji 85-lecia powstania Sokolnik Lasu i Stowarzyszenia Właścicieli Działek Leśnych w dniu 26 czerwca o godz. 19:00, w GALERII ELI mieszczącej się w domu Państwa Łuniewskich przy ul.Kasprowicza 30, otwarto wystawę fotografii p.t. „Sokolniki w starej fotografii”. Na wystawie zaprezentowano ponad 100 fotografii Miasta-Ogrodu Sokolniki (tak pierwotnie nazywała się nasza miejscowość), zarejestrowanych od początków ich powstania aż do lat 80-tych XX wieku. Fotografie przedstawiają różne dziedziny życia w Sokolnikach: historię utworzenia Stowarzyszenia Właścicieli Działek Leśnych, ciekawe i charakterystyczne budynki w Sokolnikach, sceny rodzinne, sport i zabawy młodzieży sokolnickiej, kopie dokumentów i wiele innych. Zaprezentowane zostały także oryginalne przedmioty z epoki powstania Sokolnik, m.in. drewnianą rakietę tenisową, szyldy i tabliczki reklamowe, kurendy i inne dokumenty urzędowe.

WystawaFoto02 WystawaFoto01

Na otwarcie wystawy przyszło bardzo wiele osób, zarówno mieszkańców Sokolnik jak i letników. Oprócz organizatorów wystawy: Elżbiety Winiarskiej, Magdaleny Szeredy, Małgorzaty i Tadeusza Łuniewskich, przybyli m.in.: Cecylia Lambrecht, Marian i Maciej Banaccy, Eugeniusz Kosmala, Edyta i Tomasz Komorowscy, Barbara Kozłowska, Waldemar Szcześniak i wiele innych. Razem ponad 40 osób Wszyscy z wielkim zainteresowaniem oglądali zgromadzone eksponaty, dzielili się wrażeniami, zarzucali pytaniami obecnych na wystawie najstarszych mieszkańców, którzy objaśniali, kto jest na zdjęciach, kiedy i gdzie były robione, jakie wydarzenia są na nich przedstawione.

WystawaFoto03WystawaFoto04

Na koniec spotkania, organizatorzy przygotowali niespodziankę. Wszyscy, którzy przybyli, zostali obdarowani „zabytkowymi” pudełeczkami zapałek z pamiątkową pieczątką Stowarzyszenia Właścicieli Działek Leśnych w Sokolnikach, datą i napisem 85-lat. Zapałki zostały znalezione na strychu domu p.Łuniewskich, skąd również pochodzi wiele pamiątek eksponowanych na wystawie.

Pomysł wystawy przybliżającej młodym pokoleniom historię Sokolnik, przedstawiających postacie, które ją tworzyły, spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem i wszyscy uczestnicy spotkania wyrażali radość z możliwości poznania początków powstania i historii Miasta-Ogrodu Sokolniki.

Tadeusz Łuniewski

WYSTAWA BĘDZIE OTWARTA W SOBOTY I NIEDZIELE W GODZ. 12:00 – 18:00 PRZEZ CAŁY LIPIEC 2015r.

KOSZTOWNA SAMOWOLA BYŁEGO WÓJTA

1

Samowola budowlana poprzedniego wójta może kosztować Gminę nawet kilkaset tysięcy złotych. O co tu chodzi i jak do tego doszło?

W roku 2014 wzdłuż ulicy Ozorkowskiej w Sokolnikach Lesie oraz na odcinku drogi gminnej z Sokolnik Lasu do ul. Podleśnej w Ozorkowie na polecenie poprzedniego wójta Gminy Ozorków Władysława Sobolewskiego zostały zrealizowane dwie inwestycje: wzdłuż ul. Ozorkowskiej zmodernizowany został chodnik, a wzdłuż drogi gminnej pojawił się pas kostki, w odbiorze użytkowników stanowiący chodnik lub ścieżkę rowerową. Wydawałoby się, że wszystko jest w porządku. Cóż bowiem złego w modernizacji chodnika i budowie ścieżki? Niestety do tego pozytywnego obrazka należy dodać jeszcze trzeci element – osobowość byłego wójta, który „samorząd”, jak wielokrotnie potwierdzał, rozumiał, jako „sam tu rządzę”. Taki stosunek pana Sobolewskiego do przepisów prawa i zasad demokracji spowodował konsekwencje, z którymi musi się uporać obecny wójt Tomasz Komorowski i obecna Rada Gminy.

Na czym polega problem?

Otóż wzdłuż ul. Ozorkowskiej od wielu lat leżał sobie chodnik z trzech płyt chodnikowych o łącznej szerokości 1,5 metra. Półtora metra to minimalna szerokość przepisowa, zgodna z rozporządzeniem Ministra Transportu. „Modernizacja chodnika”, którą zlecił ówczesny wójt Władysław Sobolewski, polegała na usunięciu płyt chodnikowych i w ich miejsce ułożeniu kostki betonowej,

3

  ale do szerokości jedynie… 1 metra. Nie dość, że taka szerokość jest niezgodna z przepisami, to na dodatek prace te    zostały zrealizowane z naruszeniem prawa, gdyż ówczesny wójt Sobolewski nie zatroszczył się nawet o zwykłe        zgłoszenie budowlane, nie mówiąc o jakichkolwiek opracowaniach technicznych. Po prostu cała inwestycja została      zrealizowana „na gębę”. Mimo zastrzeżeń zgłaszanych przez mieszkańców Sokolnik Lasu, mimo artykułów ukazujących  się w „Echu Sokolnik”, mimo wielu pism kierowanych w tej sprawie do Urzędu Gminy, wójt nie nakazał przerwania  prac i zmiany parametrów. Zwężenie chodnika tłumaczył tym, że przy ul. Ozorkowskiej zlikwidowana została poczta,  więc ruch pieszy zmalał (!). To, że w tym czasie przy tej samej ulicy powstał Plac Zabaw i Rekreacji odwiedzany  dziennie przez setki, a nawet tysiące osób, nie miało dla wójta znaczenia. Nie miało także znaczenia to, że chodnik o  szerokości 1 metra, jest chodnikiem niefunkcjonalnym. Nie można poruszać się nim idąc obok siebie, a absolutnym nieprawdopodobieństwem jest minięcie się dwóch dziecięcych wózków poruszających się z przeciwnych stron. Te wszystkie uwagi i zastrzeżenia były zgłaszane panu Sobolewskiemu, ale on pozostał niewzruszony i wszelkie uwagi w tej sprawie traktował jako „atak na urząd” (cyt. z jednego z pism). Na nowego wójta Tomasza Komorowskiego spada dziś obowiązek znalezienia pieniędzy na poszerzenie chodnika do przepisowych wymiarów. Decyzja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego nie pozostawia w tej kwestii żadnych wątpliwości.

2

Podobnie wygląda sprawa „ścieżko – chodnika” do Ozorkowa, choć w tym przypadku i koszty były znacznie większe i znacznie   poważniejsze konsekwencje. Mimo alarmujących protestów mieszkańców, mimo negatywnej oceny jednego z najwybitniejszych   polskich specjalistów w zakresie konstrukcji drogowych prof. Andrzeja Zalewskiego, który specjalnie w tej sprawie odwiedził   Sokolniki, mimo wniosków składanych przez mieszkańców do Regionalnej Izby Obrachunkowej, Starostwa Powiatowego, Komisji   Ruchu Drogowego i innych instytucji, mimo artykułu w „Echu Sokolnik” opisującego możliwe groźne konsekwencje tej inwestycji,   ówczesny wójt Sobolewski dopiął swego i pas kostki wzdłuż drogi gminnej Sokolniki-Ozorków został ułożony. W trzy tygodnie po   zakończeniu prac doszło do wypadku, w którym dwie osoby straciły życie.

I znów można byłoby sobie zadać pytanie: co złego jest w ścieżce rowerowej, która może jest trochę za wąska, ale w końcu jest?! A,   kiedy jej nie było, było przecież gorzej. Otóż i tak, i nie. Gdyby konstrukcja z kostki była ścieżką rowerową lub chodnikiem, można   byłoby ewentualnie mieć zastrzeżenia do jej szerokości. Podobnie, jak w przypadku chodnika w Sokolnikach Lesie, szerokość tego   pasa kostki wynosi bowiem zaledwie 1 metr. Ale nie na tym polega podstawowy problem. Fundamentalne i groźne jest bowiem to,   że ów pas kostki ani chodnikiem, ani ścieżką rowerową nie jest. Jest natomiast, zgodnie z dokumentacją,… poszerzeniem pasa   jezdni! Były wójt poszedł bowiem „na skróty” i zamiast sporządzić właściwą dokumentację budowlaną i uzyskać stosowne pozwolenia, udał, że poszerza pas jezdni, de facto budując coś, co w żadnym przypadku poszerzeniem pasa jezdni nie jest. I na tym polega prawdziwa groza tej sytuacji.

4

  Gdybyśmy spytali dowolną ilość użytkowników pasa kostki z Sokolnik Lasu do Helenowa, poruszających się pieszo,     rowerami, pchających dziecięce wózki i biegających dla treningu: czym jest owa wstęga ułożona z betonowych               elementów, z całą pewnością zdecydowana większość odpowie, że to ścieżka rowerowa lub chodnik. Część nie będzie   miała zdania. Tylko jedna, dwie, najwyżej kilka osób, które znają temat z wcześniejszych publikacji, odpowie, że to       poszerzenie jezdni. Zapewne jednak nikt nie zauważy płynących z tego faktu konsekwencji. A jakie to są                         konsekwencje? Otóż takie, że WSZYSCY, którzy tą niby-ścieżką jadą rowerami z Sokolnik Lasu do Ozorkowa (lewą  stroną drogi), poruszają się niezgodnie z przepisami, bowiem jadą POD PRĄD. Podobnie wszyscy piesi idący z  Ozorkowa do Sokolnik Lasu także poruszają się pod prąd, bo pieszy powinien iść LEWĄ stroną jezdni, a „ścieżka”      jest  po stronie przeciwnej. To nie koniec. Jak wiadomo, pas kostki ma zaledwie 1 metr szerokości. Na tak wąskiej  ścieżynce nie są w stanie minąć się dwaj rowerzyści ani dwie grupy pieszych. Dlatego ktoś musi ustąpić i zejść z kostki. Nie da się jednak zejść do lasu, bo tam jest rów. Ustępując, trzeba zejść na asfalt. A po asfalcie pędzą samochody i rowerzysta bądź pieszy wpada wprost pod ich koła!

Wielokrotnie doszło juz do sytuacji, w których ułamki sekund i centymetry dzieliły uczestników ruchu drogowego na tym odcinku od wielkiej tragedii. Jest wyłącznie kwestią czasu, kiedy do takiej tragedii dojdzie. Wtedy jednak będzie za późno na korekty. Wkroczy policja i prokuratura i nie będzie przysłowiowego „zmiłuj”. Odpowiedzą i ci, którzy dopuścili do powstania tej kuriozalnej konstrukcji i ci, którzy pozwolili na jej dalsze użytkowanie.

Dlatego w interesie użytkowników i urzędników należy jak najszybciej zlikwidować zagrożenie. Najprostszą metodą byłoby usunięcie kostki i wyrównanie pobocza. Ale szkoda pieniędzy. Zarówno tych wydanych bez sensu przez p. Sobolewskiego na budowę tego kuriozum i tych współczesnych na usunięcie zagrożenia. Co zatem robić? Można zabrać kostkę i zastąpić ją asfaltem (tak należało zrobić na samym początku, ale pan Sobolewski nie miał zwyczaju słuchać dobrych rad). To będzie kosztowało, ale umożliwi wydzielenie po obu stronach jezdni dwóch wąskich pasków utwardzonego pobocza dla ruchu pieszego i rowerowego. Będzie z pewnością bezpieczniej niż dziś. Jest też druga metoda – należy poszerzyć pas kostki o przynajmniej 1,5 – 2 metry. Taki pas mógłby być bezpiecznie użytkowany zarówno przez pieszych, jak i rowerzystów, którzy nie byliby narażeni na kolizję z samochodami. Problemem są znaczne koszty i kwestia własności przyległych gruntów należących do miasta Ozorków, Starostwa i Lasów Państwowych. Należy jednak mieć nadzieję, że rozumiejąc potrzebę jak najszybszych decyzji w tej sprawie, wszystkie te instytucje będą w stanie podjąć skuteczną współpracę. Czasu w każdym razie jest niewiele. Każdy dzień przynosi nowe zagrożenia i w każdej chwili może dojść do tragedii, która będzie kosztowała życie niewinnych ludzi.

Marcin Pyda-Żyliński

przewodniczący Rady Osiedla Sokolniki – Las

5

PS. Mamy za sobą pierwszy śmiertelny wypadek. Rozpędzony samochód zjechał na przeciwległy pas ruchu i uderzył w drzewo. Kierowca i pasażer stracili życie. Ktoś powie – alkohol, ktoś powie – nadmierna prędkość. To wszystko prawda, ale przed ułożeniem pasa kostki, w miejscu wypadku było pobocze, rów, nasyp i dopiero potem drzewa. Kostka zlikwidowała wszystkie te bariery i drzewo okazało się pierwszym, na co natrafiło rozpędzone auto. Ponieważ i opracowanie eksperta i decyzja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego jednoznacznie wykazują niezgodność opisanej inwestycji z przepisami zarówno były wójt Władysław Sobolewski jak i gminni urzędnicy odpowiedzialni za dopuszczenie niby-ścieżki do użytkowania poniosą zapewne bardzo poważne konsekwencje. I będą to konsekwencje nie tylko administracyjne, ale i karne, ze względu na spowodowanie zagrożenia dla zdrowia i życia użytkowników. Najprawdopodobniej w tej sytuacji z roszczeniami wystąpią także rodziny ofiar. Ciemne chmury zaczynają się gromadzić nad głowami tych, którym wydawało się, że gmina to ich prywatny folwark, a mieszkańcy to pozbawieni praw poddani.

Plenerowe spotkanie Rady Osiedla

W sobotę 23 maja radni Rady Osiedla spotkali się na świeżym powietrzu, na ul.Kościuszki, w celu obejrzeniu terenów o których ostatnio debatowali: Parku im. Poniatowskiego wraz z boiskami sportowymi, progów zwalniających na ul.Sienkiewicza i rejonie stawu przy ul. Spornej/Szkolnej. Razem z radnymi w spotkaniu uczestniczyli również: wójt Tomasz Komorowski oraz radni Rady Gminy Barbara Kozłowska i Waldemar Szcześniak.

IMG_0213

W parku radni przeszli alejkami, dawniej wydeptanymi przez spacerowiczów, lecz dziś zarośniętymi roślinnością, przez teren parku należący do gminy. Część parku przylegająca do ul.Kościuszki została przez poprzedniego wójta sprzedana prywatnym właścicielom z pominięciem jakichkolwiek procedur konsultacyjnych z ówczesną Radą Osiedla, co skłoniło p.Osmolińskiego do zgłoszenia postulatu zbadania zgodności z prawem działań wójta Sobolewskiego. Pan Pyda przedstawił zebranym koncepcję rozmieszczenia w parku poszczególnych elementów zagospodarowania: istniejących (choć nie funkcjonujących) boisk sportowych, proponowanej lokalizacji skate parku pomiędzy boiskiem do piłki nożnej a alejką na przedłużeniu ul.Sienkiewicza – w oddaleniu od zamieszkałych działek, ponieważ użytkowanie skate parku generuje jednak spory hałas. Obejrzenie w naturze stanu boisk pozwoliło ocenić, że ich stan techniczny jest bardzo zły. Korzenie drzew uszkodziły w wielu miejscach utwardzoną nawierzchnię boiska do koszykówki. Boisko do piłki nożnej poprzez nawiezienie (na polecenie wójta Sobolewskiego) ogromnej warstwy piachu, również nie nadaje się do użytku. Pan Malicki przedstawił pobieżnie możliwe sposoby budowy nawierzchni boisk, m.in. tworzywa poliuretanowe, sztuczną trawę itp. Zaproponowano odbudowę boisk, a wójt Komorowski zapowiedział, że zwróci się z pytaniem do odpowiednich specjalistów od budowy boisk, jakie technologie można do tego wykorzystać. Ze względu na wysokie koszty renowacji, będzie to przebiegało stopniowo, ale boiska i skate park są elementami infrastruktury publicznej, niezbędnymi w Sokolnikach dla zapewnienia zajęcia młodzieży. Zagospodarowanie parku, wytyczenie alejek, wyposażenie w ławki, latarnie, kosze na śmieci, elementy do zabaw dzieci: huśtawki, drabinki itp., również będzie przebiegało etapami. Zgodnie z życzeniem radnych, park ma mieć kształt zbliżony do projektu parku z czasów powstawania Sokolnik Lasu.

IMG_0226

IMG_1276IMG_0231

Po odwiedzeniu parku, radni przeszli ul.Sienkiewicza do pierwszego progu zwalniającego, gdzie omówili potrzebę wkopania po obydwu stronach słupków uniemożliwiających omijanie przez kierowców progów zwalniających. Należy także ułożyć dodatkowy – trzeci próg pomiędzy istniejącymi na ul.Sienkiewicza, ponieważ odległość między nimi jest zbyt duża i pozwala agresywnym kierowcom na rozwijanie niebezpiecznych szybkości. Słupki, którymi trzeba uzupełnić progi zwalniające, można przenieść ze skrzyżowań na ul.Ozorkowskiej, (poprzedni wójt Sobolewski nakazał ich ustawienie) gdzie utrudniają bezpieczny wyjazd z ulic gruntowych na ul.Ozorkowską. Potrzebę wkopania słupków uniemożliwiających omijanie progów, jak na zamówienie, pokazał kierowca niebieskiego peugeota, który nie zmniejszając szybkości, ominął próg, kiedy zebrani odchodzili z tego miejsca udając się nad staw.

Nad stawem Pan Marcin Pyda wyjaśnił powody, dla których należy zdemontować ławki umieszczone przy plaży, a zamiast nich ustawić na trawie nieco dalej od plaży, ławki innego typu, bardziej pasujące do tego miejsca. Pan Malewicki przedstawił kilka projektów ławek drewnianych, możliwych do wykonania za rozsądną cenę. Radni wybrali projekt ławek z półbali bez oparcia i z oparciem. Ławki i stoły byłyby również zamontowane w miejscu piknikowym, zaproponowanym przez p.Malewickiego nieco dalej od ul.Szkolnej, aby korzystanie z niego nie przeszkadzało mieszkańcom najbliżej położonej działki. Przechodząc ścieżką wzdłuż stawu, radni i goście natknęli się na ślady działalności bobrów – podgryzione i przewrócone drzewa. Radni postanowili wymyślić jakiś sposób na zniechęcenie bobrów do osiedlania na terenie Sokolnik. Kolejną sprawą, którą omawiano była własność działek na których znajduje się staw. Wójt Komorowski poinformował zebranych o rozmowach, jakie prowadzi ze Stowarzyszeniem Właścicieli Działek Leśnych w celu wykupienia dla gminy części działek ze stawem. Rozmowy z prywatnymi właścicielami działek nie rokują możliwości ich wykupienia za cenę mieszczącą się w możliwościach gminy. Zgłoszono propozycję zbudowania nowego mostka przez staw na terenie działek gminnych, przy ew. niewielkim zwężeniu stawu w tym miejscu. Wójt Komorowski zgodził się, że taką inwestycję warto wprowadzić do plany wydatków, ze względu na tradycję Sokolnik i potrzebę przywracania miejsc publicznych do stanu jak za najlepszych lat rozwoju naszej miejscowości.

Zakończono omawianie spraw dotyczących okolic stawu. Pani Łuniewska zwróciła się jeszcze do wójta o uzupełnienie infrastruktury terenu świetlicy w Sokolnikach o piaskownicę, której bardzo oczekują dzieci odwiedzające świetlicę. Zgłosiła również potrzebę wymiany nawierzchni alejki pokrytej ostrym tłuczniem na inny mniej zagrażający kontuzjami dzieci w świetlicy.

Na tym Przewodniczący Rady Osiedla Marcin Pyda zakończył i podziękował wszystkim, którzy przybyli na plenerowe spotkanie Rady Osiedla oraz zaprosił na planowe spotkanie w dniu 2 czerwca o godz. 19:00 w świetlicy.

W imieniu Rady Osiedla

Tadeusz Łuniewski