Nowe miejsca piknikowe nad stawem

Od piątku 14. sierpnia wypoczywający nad stawem mogą korzystać z kolejnych dwóch miejsc piknikowych, tym razem ustawionych od strony ul. Spornej. A zatem w pobliżu plaż są już trzy takie miejsca, a wkrótce zostanie zamontowane czwarte. Wraz z ławkami tworzą one infrastrukturę przyjazną wypoczywającym, o którą poprzedniego wójta nie można się było doprosić przez wiele lat.

 

stolik nad stawem 2 stolik nad stawem 1MP

Pupil pupilem, ale…

Uwielbiamy je, kochamy, dbamy o nie – czasem nawet przesadnie. Psy są naszymi towarzyszami od wieków, chronią nasze domostwa, wspierają w trudnych chwilach, często ratują nam nawet życie. Nasi najlepsi przyjaciele, w zależności od rasy i usposobienia mogą stać się jednak naszymi wrogami i zagrażać zdrowiu lub życiu. Nawet najłagodniejsza rasa nie jest w stanie zadeklarować słownie i podpisać się obiema łapami pod oświadczeniem, że nigdy nikogo nie ugryzie. Pies jest tylko psem i choćby był najcudowniejszym kompanem – warto dbać o to, by nie zagrażał innym. W miejscach publicznych tj. uliczki Sokolnik obowiązuje prawo obligujące właścicieli czworonogów do trzymania ich na smyczy. Ponadto istnieje lista 11 ras agresywnych, których wyprowadzanie bez smyczy i kagańca jest zabronione i karane mandatem. Listę ras prezentujemy poniżej:

1) amerykański pit bull terrier,

2) pies z Majorki (Perro de Presa Mallorquin),

3) buldog amerykański,

4) dog argentyński,

5) pies kanaryjski (Perro de Presa Canario),

6) tosa inu,

7) rottweiler,

8) akbash dog,

9) anatolian karabash,

10) moskiewski stróżujący,

11) owczarek kaukaski

Sokolniki są miejscem sprzyjającym „wolności” psów. Każdy właściciel jest bowiem w stanie zapewnić pupilowi wybieg w postaci działki. Szanujmy zatem to, że każdy kto przechodzi obok nas, kiedy wyskoczymy z psem do sklepu, może się naszego milusińskiego zwyczajnie obawiać, a w szczególności osoby starsze lub dzieci, których w Sokolnikach jest coraz więcej w okresie letnim. Często zdarza się, że pies wybiega daleko przed właścicielem i nie wiadomo jak zachować ma się spacerowicz widzący samotnego wilczura biegnącego prosto na niego. Nerwowa reakcja może pogorszyć sytuację i choćby pies tego nie chciał zaatakuje w obronie własnej. Jako właściciele jesteśmy zobowiązani do tego, aby do takich sytuacji nie dochodziło. Najczęstszym tłumaczeniem, kiedy dochodzi do ugryzienia, jest tłumaczenie: „On nigdy nikogo nie ugryzł. Nie wiem co się stało…” lub przerzucanie odpowiedzialności na pogryzionego. Merdający ogon jest zawsze mile widziany, ale pamiętajmy również o innych spacerujących, których nawet golden retriever może wprawić w zakłopotanie.

 

Niedziela, piąty sierpnia w Sokolnikach

W nadchodzącą niedzielę odbędą się dwie wycieczki rowerowe przez Sokolniki Las oraz koncert w ramach festiwalu Muzyczne Lato

O godzinie 9:00 rano w Ozorkowie  rozpocznie się spotkanie z Janem Kudrą – kolarzem, uczestnikiem Wyścigu Pokoju, Tour de Pologne i mistrzostw świata. Trasa wycieczki: Ozorków-Sokolniki Las-Kania Góra-Rosanów-Dąbrówka Wielka-Dąbrówka Strumiany-Rozalinów-Smardzew-Łagiewniki – Ozorków. W sumie 42 kilometry. Organizatorem jest Sekcja Kolarska „Szwadron”. Plan wycieczek na kolejne tygodnie

Również o godzinie 9:00 wyruszy z łódzkiego Starego Rynku (ul. Zgierska) wycieczka przez Łagiewniki Stare, Zgierz, Rosanów, Ciosny, Sokolniki, Kębliny, Swędów, Czaplinek, Skotniki. Razem to około 65 km. Organizatorem jest Łódzki Klub Turystów Kolarzy PTTK.

 

Zwieńczeniem weekendu będzie koncert The Wieniawski String Quartet, który rozpocznie sie o 18.oo w Kościele Parafialnym w Sokolnikach. Patronat objął: Władysław Sobolewski – Wójt Gminy Ozorków. Wystąpią: Ziemowit Wojtczak – baryton, Wieniawski String Quartet w składzie: Ryszard Jan Osmoliński – I skrzypce, Monika Sylwia Osmolińska – II skrzypce, Róża Wilczak – Plaziuk – altówka, Arkadiusz Płaziuk – wiolonczela

 

Pogoda będzie sprzyjać wycieczkowiczom.

Osa – ja (0:1)

Autor: teoost

Kolejna fala upałów przed nami, a zatem znów będziemy chcieli biesiadować „pod chmurką”. Nawet najlepiej przygotowany szaszłyk na grillu może zostać nam obrzydzony przez latające wokół osy. Nie dość, że są po prostu irytujące to jeszcze mogą użądlić. Podajemy zatem dla naszych działkowców 10 sprawdzonych sposobów na te owady:

1. Głęboki talerz z wodą+łyżka formaliny+łyżka cukru.

2. Plastikową butelkę przecinamy na pół. Górną część odwracamy i wkładamy w dolną tak, aby powstał rodzaj lejka. Do środka lejemy słodki syrop. Osa doń się wśliźnie, ale drogi powrotnej próżno szukać…

3. Kadzidła na pszczoły i osy dostępne w sklepach zielarskich. O poradę można zapytać pszczelarza, sprzedającego na rynku miód.

4. Połówki cytryny naszpikowane goździkami i ułożone na biesiadnym stole.

5. Odkręcona butelka z piwem lub otwarta puszka. Niestety – piwo stracone!

6. Moskitiery/firany wokół naszego siedziska.

7. Wszelkiego rodzaju spraye, kremy, koncentraty, płytki odstraszające osy i szerszenie.

8. Łapki i/lub wytwarzające prąd rakiety(tj. tenisowe) na owady.

9. Lampy owadobójcze.

10. Specjalnie zbudowane – profesjonalne pułapki na osy dostępne np. w sklepach internetowych.

Czasem ukąszenia nie udaje nam się uniknąć. Najlepiej wtedy przyłożyć plaster świeżo przekrojonej cebuli lub czosnku. Miejsce ukąszenia należy zdezynfekować, a na opuchliznę przyłożyć gazę nasączoną Altacetem. Poza tym w aptekach dostaniemy również wiele preparatów neutralizujących skutki spotkania 3. stopnia z osą. Z pewnością nie radzimy ignorować użądlenia, szczególnie jeśli nie wiemy czy jesteśmy uczuleni czy nie.

Jeśli znacie inne sposoby na zmorę piknikową – piszcie!

Festyn w klubie „Pinia”

Polska wygrała wczorajszy mecz siatkówki z USA 3:0, tym samym zdobywając najwyższe podium w Lidze Światowej. Tymczasem w Sokolnikach tuż przed meczem i w trakcie – festyn zorganizowany przez Gminny Ośrodek Kultury w Leśmierzu i Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania – Polcentrum.

 

 

Miniony weekend w Sokolnikach upłynął pod znakiem haftowanych kwiatów i klucza wiolinowego. Tuż po niedzielnym obiedzie, w klubie „Pinia”, można było obejrzeć, a nawet kupić ręcznie robione „cacuszka „w postaci ażurowych obrusów, wyszywanych haftem regionalnym kamizelek, filcowych toreb, kwiatów z bibuły, czy koszyków z kartek papieru ułożonych w kształt łabędzia. Artystki z okolicznych gmin prezentowały swoje wyroby na kilku stoiskach. Rzeczony łabędź został wykonany z 1200 kartek papieru, a czas wykonania to kilka dni. Wśród rękodzieł znalazły się także korale i bransoletki wykonane metodą decoupage, polegającą na ozdabianiu przedmiotów wzorami z serwetek oraz postarzaniu ich. Powodzeniem cieszyło się również stoisko, kuszące słodkościami, a wiadomo, że po obiedzie nie ma nic lepszego niż domowe wypieki.

 

 

Festyn kończyły występy gwiazd. Jako pierwsza na scenie pojawiła się Kasia Nova. Sympatyczna wokalistka, uczestniczka konkursu Eurowizji 2008 oraz Sopot Hit Festiwal 2008, zagrała kilka swoich utworów(m.in singiel Devil) oraz covery tj. I’m so Excited, czy Stop. Widownia nie została porwana do tańca, ale Kasia Nova bisowała, więc sympatię zdobyła z pewnością. Szkoda, że nie pojawił się z nią zespół, a głos piosenkarki wspierał jedynie playback. Czekamy na kolejny singiel!

 

 

Drugą gwiazdą wieczoru okazał się być – Walking Jazz Band. „To uczniowie, studenci i ich nauczyciele. Niektórzy, jak Wojciech Lipiński są wirtuozami i koncertują w całej Europie” – zdradził nam Kamil Chałupnik z agencji artystycznej KamArt. Okazuje się, że ubrany w dresy gitarzysta – absolwent Akademii Muzycznej w Łodzi i studiów podyplomowych Hochschule Fur Kunste Bremen – jest laureatem konkursów gitary klasycznej organizowanych w Polsce, ale także uczestnikiem konkursów i kursów mistrzowskich m.in. w Hiszpanii, Czechach, Niemczech i Francji. Doświadczenie jazzowe zdobywał pod skrzydłami Martina Schaberl’a (Austria) i Gary’ego Wittnera (USA). Zespół zagrał standardy muzyki rozrywkowej (A-tisket, A-tasket czy Fever) w niebanalnej jazzowej aranżacji. Zespołowi towarzyszyła również wokalistka jazzowa – Aleksandra Lipińska. Ich występ podsumowany został jako preludium do zdobycia światowej sławy.

 

 

Coraz częściej przekonujemy się, że Łódź nie jest plażą kulturalną, a prawdziwe talenty rodzą się bez krzyku i niepotrzebnego blichtru. Począwszy od misternie wykonywanych rękodzieł, a skończywszy na brawurowo wykonywanych partiach instrumentalnych, zdajemy sobie sprawę, że, jak to kiedyś ktoś powiedział: „prawdziwa sztuka obroni się sama”.