Bezkarność rządzi!!!

Rodzicom, którzy pozwalają swoim nieletnim dzieciom kupować na odpuście pod kościołem materiały pirotechniczne – gratulujemy! Wasze pociechy, jak się dzisiaj okazało dzięki relacjom mieszkańców, spacerowały sobie w ten jakże uroczy upalny dzień ulicami Sokolnik, strzelając petardami rzucanymi tuż pod bramami starszych ludzi niejednokrotnie powodując wysokie ciśnienie i zwyczajny strach od wszechogarniającego huku. Psy dzięki takim zabiegom mogą zwyczajnie dostać ataku serca, a dzieci doznać uszczerbku na słuchu. Apogeum strzelanina z petard jak zwykle osiągnęła na rynku i nie pomogło ani zwracanie uwagi ani przejeżdżająca policja. Mundurowym również przypominamy, że całkowicie zabroniona jest sprzedaż fajerwerków osobom nieletnim. Taki czyn stanowi przestępstwo z art. 37 Ustawy o wykonywaniu działalności gospodarczej w zakresie wytwarzania i obrotu materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami i technologią o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym, za które grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2.
Używanie fajerwerków w sposób zakłócający innym osobom spokój stanowi wykroczenie i podlega grzywnie w postaci mandatu karnego do 500 zł lub w drodze postępowania sądowego nawet do 5000 zł.

Sądząc po trwającej cały dzień strzelaninie – policja nic w tej kwestii jak zwykle nie zrobiła.

Szanowni Rodzice, których dzieci bez celu błąkają się po Sokolnikach – zainteresujcie się swoimi pociechami, które nie szanują już chyba nikogo ani niczego. Wasi nieletni nie mają za grosz wyobraźni i to jest niestety Wasza wina. Petardy to tylko wierzchołek góry lodowej…

 

 

Tańczący z wiolonczelą

Nietypowym Fandango zakończyło się kolejne sokolnickie Muzyczne Lato. Zwykle hiszpański taniec ludowy wykonywany jest na gitarze, ale wiolonczelista – Konrad Bukowian postanowił zaskoczyć publiczność zgromadzoną w kościele i całość zagrał na wiolonczeli trzymanej tak jak trzyma się właśnie gitarę. Nie była to jedyna niespodzianka. Pod koniec utworu solista również zatańczył z kastanietami w dłoniach. Owacje były na stojąco.

Apertus Quartet, który towarzyszył Konradowi Bukowianowi to członkinie Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Łódzkiej, którym nieobce są również brzmienia jazzowe i ludowe. Panie brały udział w festiwalach muzycznych zarówno w Polsce(„Kolory Polski”, „Łódź Czterech Kultur”), jak i poza jej granicami(Festiwal Muzyczny w Gironie). Dotychczas mają na swoim koncie nagrania radiowe i telewizyjne(„Pamięć a przemijanie”), a w ubiegłym roku ukazał się owoc współpracy Apertus Quartet i saksofonisty jazzowego Andrzeja Olejniczaka – krążek Different Choice. Oprócz wspomnianego Fandango w ich wykonaniu rozbrzmiał także utwór Cztery Pory Roku Vivaldiego.

 

Głównym bohaterem ostatniego spotkania z muzyką kameralną w Sokolnikach był zdecydowanie wymieniony wyżej Konrad Bukowian. Uczeń wybitnego wiolonczelisty Ivana Monighettiego, koncertmistrz Filharmonii Łódzkiej, laureat m. in. Międzynarodowego Konkursu Wiolonczelowego im. Witolda Lutosławskiego, absolwent Konserwatorium Muzycznego w Genewie, Akademii Muzycznej w Bazylei i Warszawie, wreszcie założyciel zespołu „iBaroque!”, grającego muzykę dawną. Koncertował na całym świecie – zagrał również w Sokolnikach. Jego występ to pełne emocji i siły brzmienie – wisienka na torcie, jaką zorganizował sokolniczanom Ryszard J. Osmoliński – dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Kameralnej „Muzyczne Lato”. Ostatni koncert z tej serii nie jest ostatnim ze spotkań muzycznych tego lata. Zachęcamy do śledzenia aktualności na sokolnikilas.pl.

 

Pupil pupilem, ale…

Uwielbiamy je, kochamy, dbamy o nie – czasem nawet przesadnie. Psy są naszymi towarzyszami od wieków, chronią nasze domostwa, wspierają w trudnych chwilach, często ratują nam nawet życie. Nasi najlepsi przyjaciele, w zależności od rasy i usposobienia mogą stać się jednak naszymi wrogami i zagrażać zdrowiu lub życiu. Nawet najłagodniejsza rasa nie jest w stanie zadeklarować słownie i podpisać się obiema łapami pod oświadczeniem, że nigdy nikogo nie ugryzie. Pies jest tylko psem i choćby był najcudowniejszym kompanem – warto dbać o to, by nie zagrażał innym. W miejscach publicznych tj. uliczki Sokolnik obowiązuje prawo obligujące właścicieli czworonogów do trzymania ich na smyczy. Ponadto istnieje lista 11 ras agresywnych, których wyprowadzanie bez smyczy i kagańca jest zabronione i karane mandatem. Listę ras prezentujemy poniżej:

1) amerykański pit bull terrier,

2) pies z Majorki (Perro de Presa Mallorquin),

3) buldog amerykański,

4) dog argentyński,

5) pies kanaryjski (Perro de Presa Canario),

6) tosa inu,

7) rottweiler,

8) akbash dog,

9) anatolian karabash,

10) moskiewski stróżujący,

11) owczarek kaukaski

Sokolniki są miejscem sprzyjającym „wolności” psów. Każdy właściciel jest bowiem w stanie zapewnić pupilowi wybieg w postaci działki. Szanujmy zatem to, że każdy kto przechodzi obok nas, kiedy wyskoczymy z psem do sklepu, może się naszego milusińskiego zwyczajnie obawiać, a w szczególności osoby starsze lub dzieci, których w Sokolnikach jest coraz więcej w okresie letnim. Często zdarza się, że pies wybiega daleko przed właścicielem i nie wiadomo jak zachować ma się spacerowicz widzący samotnego wilczura biegnącego prosto na niego. Nerwowa reakcja może pogorszyć sytuację i choćby pies tego nie chciał zaatakuje w obronie własnej. Jako właściciele jesteśmy zobowiązani do tego, aby do takich sytuacji nie dochodziło. Najczęstszym tłumaczeniem, kiedy dochodzi do ugryzienia, jest tłumaczenie: „On nigdy nikogo nie ugryzł. Nie wiem co się stało…” lub przerzucanie odpowiedzialności na pogryzionego. Merdający ogon jest zawsze mile widziany, ale pamiętajmy również o innych spacerujących, których nawet golden retriever może wprawić w zakłopotanie.

 

Osa – ja (0:1)

Autor: teoost

Kolejna fala upałów przed nami, a zatem znów będziemy chcieli biesiadować „pod chmurką”. Nawet najlepiej przygotowany szaszłyk na grillu może zostać nam obrzydzony przez latające wokół osy. Nie dość, że są po prostu irytujące to jeszcze mogą użądlić. Podajemy zatem dla naszych działkowców 10 sprawdzonych sposobów na te owady:

1. Głęboki talerz z wodą+łyżka formaliny+łyżka cukru.

2. Plastikową butelkę przecinamy na pół. Górną część odwracamy i wkładamy w dolną tak, aby powstał rodzaj lejka. Do środka lejemy słodki syrop. Osa doń się wśliźnie, ale drogi powrotnej próżno szukać…

3. Kadzidła na pszczoły i osy dostępne w sklepach zielarskich. O poradę można zapytać pszczelarza, sprzedającego na rynku miód.

4. Połówki cytryny naszpikowane goździkami i ułożone na biesiadnym stole.

5. Odkręcona butelka z piwem lub otwarta puszka. Niestety – piwo stracone!

6. Moskitiery/firany wokół naszego siedziska.

7. Wszelkiego rodzaju spraye, kremy, koncentraty, płytki odstraszające osy i szerszenie.

8. Łapki i/lub wytwarzające prąd rakiety(tj. tenisowe) na owady.

9. Lampy owadobójcze.

10. Specjalnie zbudowane – profesjonalne pułapki na osy dostępne np. w sklepach internetowych.

Czasem ukąszenia nie udaje nam się uniknąć. Najlepiej wtedy przyłożyć plaster świeżo przekrojonej cebuli lub czosnku. Miejsce ukąszenia należy zdezynfekować, a na opuchliznę przyłożyć gazę nasączoną Altacetem. Poza tym w aptekach dostaniemy również wiele preparatów neutralizujących skutki spotkania 3. stopnia z osą. Z pewnością nie radzimy ignorować użądlenia, szczególnie jeśli nie wiemy czy jesteśmy uczuleni czy nie.

Jeśli znacie inne sposoby na zmorę piknikową – piszcie!

Dzikie wysypisko

Przeciętny człowiek wytwarza rocznie około 320 kg śmieci różnej maści. Leśnicy rocznie usuwają z lasów odpady, z których z powodzeniem można zbudować drugi Pałac Kultury i Nauki. Pytanie brzmi: Czy taki pałac chcemy mieć w Sokolnikach?

Zaskakujące jest to, że mimo dość gęsto rozsianych śmietników, pojemników do sortowania odpadów w strategicznych miejscach Sokolnik i zadbanej zieleni, znajdują się jeszcze tacy, którzy nie wiedzą, że śmieci wyrzuca się zwyczajnie do KOSZA. Wzdłuż ulicy Polnej nie da się przejść ot tak, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się na poboczu i w głębi otaczającego drogę lasu. Znajdziemy tam zderzak od samochodu, toaletę(chyba postawiona w razie potrzeby w trakcie długiego spaceru), butelki, plastikowe pudełka, foliówki, gdyby komuś zabrakło na zakupy. Jedynym mankamentem, oprócz oryginalnego wystroju ścieżki, jest fakt, że popularna „jednorazówka” rozkłada się zaledwie 100 – 120, butelka plastikowa 500 – 1000, a buteleczka po „szczeniaczku” kilka tysięcy lat!

W tym czasie nieprzygotowana na związki chemiczne gleba wchłania niszczące ekosystem leśny substancje, skażając nie tylko najbliższe drzewa i rośliny, ale także wody powierzchniowe i podziemne. Jeśli więc ktoś myśli, że wywiózł śmieci do lasu i pozbył się problemu – jest w błędzie. Te śmieci wrócą do niego, kiedy będzie chciał zrobić sobie herbatę. Substancje, które gromadzą się i mnożą na dzikich wysypiskach są oczywiście rakotwórcze. Pewnie nieistotne dla śmiecących jest to, że przez nich giną zwierzaki, które zwyczajnie połykają folię pozostawioną w takich miejscach. Dochodzi też do okaleczeń psów, kotów, wiewiórek, saren, lisów etc. W trakcie rozkładu wydziela się zapach, który ochoczo przyciąga stworzenia roznoszące choroby, tj. szczury, komary i muchy. One także powrócą wkrótce do śmiecących z trującym ładunkiem.

Polna jest ulicą ukrytą między Kanią Górą a Sokolnikami, gdzie siły sprzątające docierają raz na jakiś czas i stąd jawność tego zjawiska. To, co pozostaje po weekendzie na ulicach też często woła o pomstę do nieba i tylko regularne czyszczenie głównych ulic, okolic ronda i rynku sprawia wrażenie, że nie ma problemu. Być może potrzeba więcej mini – banerów tj. te, które wiszą wzdłuż Jagiellońskiej.